Czarna podpalana Silje Hokus Pokus z Perłowej, Championka Polski i Młodzieżowa Championka Polski, to miłość Basima Lizusa Maksimusa jeszcze z czasów szczenięcych. Razem się bawili i spędzali ze sobą dużo czasu w okresie dorastania. Starsza od Basima Silje często przejawiała wobec małego rudzielca instynkty opiekuńcze. Na zdjęciu poniżej Basim miał 5 miesięcy, a Silje 15.

Silje Hokus Pokus z Perłowej jest jamniczką długowłosą miniaturową, ale niewielkich rozmiarów. Jej mama to królicza czarna podpalana Sznureczek Brzdąc, a tata to sprowadzony z Rosji króliczy, rudy z obfitym czarnym nalotem Alshtadt Fabulous, w rodowodzie Silje znajdziemy więc wielu króliczych przodków. Basim Lizus Maksimus jest też jamnikiem długowłosym króliczym, po króliczych rodzicach, nic więc dziwnego, że szczenięta (dwa pieski i dwie suczki) z połączenia Silje i Basima urodziły się naprawdę niewielkie, szczególnie suczki, które ważyły 100 i 110 g. Waga ich braci to 150 i 160 g.
Maluchy Basima i Silje skończyły trzy tygodnie, pojechałam je odwiedzić. Tego dnia dostały też ostatecznie imiona: Inu, Indira, Imbir i Iman. Miały już szeroko otwarte oczy i coraz częściej wychodziły z kojca i zaczynały się bawić, przyszedł więc czas na pierwszą sesję. Wszystkie są bardzo małe, ale suczki to prawdziwe mikrusy. Najmniejsza, Inu (tak malusiego szczeniaczka jamnika jeszcze nigdy nie widziałam, jej waga w wieku trzech tygodni to 350 g) dokazuje w tym stadku najbardziej i jest zdecydowaną prowodyrką. Zaczepia większych braci do zabawy i wszędzie biegnie pierwsza. Stała się ulubienicą rodziny. Na solowych fotkach przedstawiam więc w pierwszej kolejności Inu, a następnie jej siostrę Indirę (390 g).

Poniżej z lewej Inu, a z prawej Indira.

A tutaj sama Indira.

Najchętniej pozował Imbir, większy z piesków. Jego waga to 620 g.



A tutaj kilka fotek Imana (550 g).


Poniżej wspólne fotki braciszków.


Starałyśmy się, razem z Ewą Dąbrowską, zrobić zdjęcie całej czwórce, ale okazało się to niezwykle trudne. Rozwiązaniem okazała się duża gąsienica z materiału, na której ułożyłyśmy na chwilę maluszki. Od lewej: Iman, Imbir, Indira i Inu.


Na kolejną sesję pojechałam, gdy maluchy skończyły sześć tygodni. Dużo czasu spędzały w ogrodzie. Od dnia ich narodzin panowały w Polsce wyjątkowe upały, najwyraźniej więc malutkie jamniczki przywykły już do wysokich temperatur. Chętnie wylegiwały się w cieniu pieńka i wcale nie miały ochoty wracać do domu. My jednak, wspólnie z Ewą Dąbrowską, postanowiłyśmy zrobić im zdjęcia w pozie wystawowej. Pierwszy raz były ustawiane i okazało się, że mają do tego talent. Jak na debiut, poszło im znakomicie.

Każdemu zrobiłam też indywidualny plakat.




I jeszcze kilka zdjęć na luzie, właśnie w cieniu ulubionego pieńka.



Trzy tygodnie później znów pojawiłam się w Ruścu. Tym razem towarzyszyłam pierwszej wyprowadzce. Tego dnia Iman pojechał do swojego nowego domu w Warszawie. Jego właścicielką została Aneta Gąsiorek, którą zdążyliśmy poznać już wczesniej. Wiemy, że mały jamniczek trafił w dobre ręce. Jego wyprowadzce towarzyszył też tata, Basim Lizus Maksimus. Odwiedziny w Ruściu były też okazją do ostatnich wspólnych fotek. Udało się zrobić Basimkowi pamiątkowe zdjęcia z wszystkimi dziećmi.

I jeszcze prezentacja każdego malucha z osobna. Na początek Iman.

I Imbir, drugi piesek.


I suczki. Najpierw Indira.

A na końcu Inu, najmniejsza z miotu.

Jako drugi w kolejności wyprowadził się Imbir i zamieszkał w Starachowicach. Natomiat Inu znalazła nowy dom w Warszawie, u swojej półsiostry Amy Zaciszańskie Urwisy, a jej panią została Gabrysia Węglińska. Bardzo sięz tego cieszę, bo to znacza często okazje do wspólnych rodzinnych spotkań. Na zdjęciu poniżej Inu w wieku 2,5 miesiąca na rękach u hodowczyni, Ewy Dąbrowskiej, tuż przed wyprowadzką do nowego domu.

